08 GRU: Ukraina uderza w głąb Rosyjskiej Floty Cieni pchając właścicieli do ODWROTU! | RFU News

migranciwpolsce.pl 4 miesięcy temu



Subskrybuj naszą stronę z wiadomościami i uzyskaj dostęp do ekskluzywnych strategicznych i taktycznych raportów: https://www.rfunews.com/pricing
Odwiedź naszą stronę: https://www.rfunews.com
Finally! Ukraine’s Strikes on Russia’s Fleet Push Shipowners to Take All Their Ships Back!
Dzisiaj najważniejsze wiadomości pochodzą z Morza Czarnego.

Strategia Ukrainy polegająca na atakowaniu logistyki rosyjskiej floty cieni spowodowała już wycofanie z eksploatacji trzech statków w krótkim odstępie czasu, zwiększając ryzyko prowadzenia działalności w pobliżu rosyjskich szlaków eksportowych.
Rezultaty tej strategii okazały się znacznie bardziej natychmiastowe i niszczycielskie niż oczekiwano, a firmy już wycofują swoje statki z rosyjskiej floty cieni i ponownie oceniają, czy mogą pozostać na Morzu Czarnym i przez cały czas umożliwiać nielegalny handel rosyjską ropą.

Najgłośniejszy sygnał wysłała firma Besiktas Shipping, która zaprzestała wszelkiej współpracy z Rosją po tym, jak jeden z jej tankowców został uszkodzony w pobliżu Senegalu.
Firma podkreśliła, iż działała zgodnie z formalnymi zasadami sankcji, mimo iż jej statki przez cały czas obsługiwały trasy związane z logistyką rosyjskiej floty cieni.
Besiktas kontroluje około piętnastu tankowców do przewozu ropy i chemikaliów, co oznacza, iż w momencie wycofania się z rynku rosyjskiego zmniejszyło się roczne zdolności przewozowe o kilkaset tysięcy ton.
Jest to dokładnie taki wynik, do jakiego dążyła Ukraina, a tempo, w jakim wycofał się duży przewoźnik, pokazuje, iż strategia działa znacznie szybciej, niż oczekiwano choćby w Kijowie.
Utrata choćby tej garstki zgodnych z przepisami, ubezpieczonych statków zmusza Rosję do korzystania ze starszych, wysokiego ryzyka statków.
Ponieważ około połowa z 500 tankowców przewożących objętą sankcjami rosyjską ropę naftową jest własnością zagraniczną i jest leasingowana, przyjęcie takiego samego stanowiska przez więcej firm pozbawiłoby Rosję dużej części floty, która zapewnia jej eksport.
Gdyby wszyscy zagraniczni leasingodawcy wycofali się, Rosja straciłaby dostęp do około połowy swoich morskich zdolności eksportowych ropy naftowej, co przełożyłoby się na ponad sto miliardów dolarów rocznie utraconych dochodów i zniwelowałoby ponad jedną czwartą budżetu federalnego, który opiera się na podatkach od ropy i gazu.
Ujawnia to strukturalną słabość polegającą na uzależnieniu od wynajmowanych statków, ponieważ Moskwa nie może zmusić ich do pozostania, podczas gdy Ukraina może przekonać je do czegoś przeciwnego.

Znaczenie szlaku czarnomorskiego sprawia, iż zmiany te mają jeszcze większe konsekwencje, ponieważ porty takie jak Noworosyjsk i Tuapse obsługiwały wcześniej około jednej piątej rosyjskiego eksportu ropy i produktów ropopochodnych transportowanych drogą morską, stanowiąc podstawowy element dochodów federalnych.
Dochody z ropy i gazu przez cały czas stanowią około jednej trzeciej budżetu państwa i około piętnastu procent PKB, co sprawia, iż wszelkie trwałe zakłócenia są natychmiast odczuwalne.
Jeżeli ubezpieczyciele ograniczą rejsy na Morze Czarne, a armatorzy uznają ryzyko za zbyt wysokie, skutki będą poważne.
Spadają wolumeny eksportu, Rosja staje się coraz bardziej zależna od starszych statków o słabszych wynikach w zakresie zgodności z przepisami, a każde wycofanie się powoduje nowe luki w harmonogramie i niestabilność dochodów.

Wczesna reakcja Moskwy pokazuje, jak bardzo czuje się ona zagrożona, ponieważ po zniszczeniu tylko dwóch tankowców na Morzu Czarnym i uszkodzeniu kolejnego u wybrzeży Senegalu prezydent Władimir Putin publicznie zagroził odcięciem Ukrainy od morza, o ile ataki nie ustaną.
Rosyjscy komentatorzy spekulowali na temat ataków na statki handlowe płynące do portów ukraińskich lub ogłoszenia części Morza Czarnego niebezpieczną dla żeglugi.
W praktyce możliwości te są bardzo ograniczone.
Statki zaopatrujące Ukrainę pływają pod różnymi banderami i są ubezpieczone przez zachodnie firmy, które już zgodziły się na pokrycie ryzyka wojennego, aby utrzymać otwarty korytarz.
Każdy atak na ten ruch grozi konfrontacją z państwami, które unikały bezpośredniego zaangażowania, w tym z Turcją, która kontroluje cieśniny, z których przez cały czas korzysta Rosja.
Eskalacja na morzu wzmocniłaby zatem pozycję Ukrainy bardziej niż Rosji.

Jedyną alternatywą byłoby całkowite pozbawienie Ukrainy możliwości przeprowadzania ataków morskich, co wymagałoby ofensywy w kierunku Odessy lub wzdłuż południowego wybrzeża.
Jednak wyniki Rosji na polu bitwy sprawiają, iż jest to mało prawdopodobne.
Przy obecnym tempie postępów siły rosyjskie nie dotarłyby do granicy administracyjnej Doniecka przed sierpniem 2027 r.
Nawet przy znacznym zaangażowaniu sił ludzkich postępy w Doniecku mierzone są w metrach dziennie, a otwarcie nowego frontu tylko jeszcze bardziej obciążyłoby logistykę, wymagało przepraw przez rzeki i ponownie stworzyło słabe punkty, które pozwoliły Ukrainie sparaliżować rosyjskie linie zaopatrzeniowe podczas kontrofensywy w Chersoniu.

Źródło: Raporty z Ukrainy

Idź do oryginalnego materiału